Karma mokra dla kota - która najlepsza?

DOBRA MOKRA KARMA – CZYLI JAKA?

karma mokra dla kota, dobra karma dla kota, dobra mokra karma, najzdrowsza karma dla kota, jaka karma dla kota, kocia karma, co powinna zawierać karma, skład karmy dla kota, czytanie etykiet karm, kot warszawski, kocia dieta

Wiem, że kochacie swoje koty. Gdyby tak nie było, nie weszlibyście nawet na mojego bloga i nie czytalibyście właśnie tego wpisu :) Chcecie dla nich jak najlepiej, podobnie jak ja dla Fryzi. Odkąd pojawiła się w moim domu, zaczęłam więcej czytać na temat kocich potrzeb. Wiedziałam, że karmy dla kotów z supermarketów raczej nie są z najwyższej półki, ale dopiero po zagłębieniu się w temat zrozumiałam, że sytuacja ma się o wiele gorzej.


Nie będę podawać marek, które oceniam negatywnie, bo wierzę, że sami przeanalizujecie mój post i nauczycie się po nim czytać etykiety na saszetkach/puszkach.

     Pierwszy szokujący fakt: dobra mokra karma zaczyna się od 40% mięsa w składzie. 


Tak, jak najbardziej wstańcie i sięgnijcie po saszetkę dla Waszego kota. Przeczytajcie te małe druczki :) Wszystkie karmy, które mają w sobie po zsumowaniu mniej niż 40% mięsa, nie są zdrowe dla mruczków. Ta, którą właśnie trzymasz ma w sobie 4% mięsa? Hmm, chyba wiesz, co z nią zrobić… ewentualnie sprezentuj ją najbliższemu potrzebującemu schronisku lub fundacji.

     Drugi szokujący fakt: nawet gdy twoja mokra karma ma w sobie nawet sporo mięsa, to nie nadaje się do spożycia, jeśli na etykiecie widnieje napis „produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego”. 

Uwaga, teraz będzie trochę brzydko. Wiecie, czym są te produkty? Wszelkimi resztkami, czyli kopytami, piórami, skorupami, rogami, sierścią, a nawet obornikiem… . 

Dobrze, koniec już tych traumatycznych faktów, ale oprócz nich musimy też pamiętać, by mokra karma NIE była przepełniona zbożami, jakimiś mączkami kukurydzianymi, rakotwórczymi sztucznymi konserwantami i uzależniaczami (przez które kot nie zechce potem zjeść niczego innego; to cwana strategia producentów). Jeśli chodzi o zboża, trzeba się wczytywać – często okazuje się, że karma składa się głównie z nich, tylko producent sprytnie to zamaskował, rozbijając produkty zbożowe na części upchane gdzieś dalej. Tu trochę zboża, tam ciut mięsa, tam trochę produktów ubocznych i konserwantów, jeszcze aromaty, tam trochę zboża… .

Dodatkowo, muszę wspomnieć, że karmy przeznaczone dla konkretnych ras to zwykły chwyt marketingowy. Te karmy niczym nie różnią się od tych zwyczajnych. Mam Ragdoll'a i nigdy nie dawałam mu karm dedykowanych Ragdoll'om ;).

A co dobra mokra karma POWINNA zawierać?

Taurynę (aminokwas ten ma dobry wpływ nie tylko na serce, ale i na resztę organizmu naszego kota, a jej niedobór prowadzi do poważnych schorzeń).
Co najwyżej 15% węglowodanów w suchej masie. Do obliczenia ilości węglowodanów w danej karmie polecam kalkulator na stronie rankingkarm.pl: http://rankingkarm.pl/ilosc-weglowodanow-i-innych-skladnikow-w-suchej-masie-dmb/.
Minimum 40% mięsa np. z podrobów, najlepiej wyszczególnionych. Przykładowy, wręcz bardzo dobry skład dotyczący mięsa: 69% kurczak (składający się z ok. 50% mięsa sercowego i mięśniowego, w tym ok. 2/3 mięsa i 1/3 serca; ok. 50% wnętrzności, w tym ok. 1/3 żołądków, wątróbki, szyjek)… . Producent nas tutaj nie oszukuje, napisano o wszystkim w bardzo dokładny sposób.
Witaminy (A, D3, E, B12, C itd.).
Dobra mokra karma powinna być pełnoporcjowa, a nie uzupełniająca (czyli nie może to być tzw. filetówka, którą podaje się jako delikates, rzadko, bo nie ma wszystkich składników odżywczych, które zadbają o zdrowie oraz prawidłowy rozwój kota). 
Miło, jeśli mokra karma zawiera probiotyki, ale to rzadkość.
Warto pamiętać o alergiach pokarmowych przy wyborze mokrej karmy dla kota. Ryby są zdrowe, ale uczulające. Nie wszystkie kocie żołądki będą je tolerować. Podobnie zresztą bywa z kurczakiem. Testujcie, obserwujcie, czy kot prawidłowo się wypróżnia i czy nie wydrapuje sobie sierści. W razie wystąpienia niepokojących objawów niezwłocznie udajcie się do weterynarza i zmieńcie karmę, gdy stwierdzi alergię pokarmową. 

Jeśli ktoś jeszcze nie jest do końca przekonany, nadmienię, że wręcz nie opłaca się kupować karm o niskiej jakości. Nieraz doprowadzają one do konieczności leczenia kotów w przyszłości. Mają bardzo mało składników odżywczych, są mało sycące, więc kot je je i je, jedynie po to, by się „zapchać” czymś niezdrowym. To prowadzi również do tycia (wyobraźcie sobie, że codziennie jecie fast food’y - to podobna sytuacja). W dodatku, karmy słabe jakościowo mają dużo roślinnych wypełniaczy i sztuczne barwniki, są tak naprawdę niesmaczne, ale dodano do nich aromatów i uzależniaczy, przez co kotu wydaje się, że podano mu wykwintny posiłek… . 

A dobrej i wysokiej jakości karmy wcale nie muszą być takie drogie. W sklepach stacjonarnych może i takie bywają, ale zajrzyjcie na zooplus.pl, tam często są atrakcyjne promocje.


Kilka najlepszych mokrych karm dla kota (przewaga mięsa nad podrobami): CatzFinefood, Carnilove, GranataPet, GranataPet Symphonie, Power of Nature, Grau (bez zbóż), Select Gold, Real Nature Wilderness, Wildes Land, Wild Freedom, Ziwi Peak.

Kilka dobrych mokrych karm dla kota (sporo mięsa/podrobów, dobra ilość tauryny): Alpha Spirit's, Feringa, Dr. Clauder's, Premiere Meat Menu, MAC's, Kitty's Cuisine, Terra Faelis, Eden Country Cuisine.

Kilka średnich karm dla kota (przewaga podrobów, niestety mała ilość tauryny): Animonda Carny, Dolina Noteci, Butchers, O’Canis, Smilla, Jane Cat, Moonlight.

źródło: Opracowanie własne + grupa Fb O kotach merytorycznie


Jak zwykle, napiszę również jak jest w przypadku mojej kotki :) 

Nie przejmujcie się, bo ja też kiedyś myślałam, że wszystkie karmy dla kotów są dobre i zjadalne. Moja mama, a raczej jej Kicia, jest z kolei na etapie przechodzenia z supermarketówek na lepszą karmę z Internetu. Jestem z nich dumna, bo najważniejsze, by sobie coś tutaj uświadomić. 
A jak jest z Fryzią? Testowaliśmy kilka karm, ale Fryzi najbardziej przypadła do gustu bardzo dobra jakościowo karma – Catz Finefood w puszkach. Oprócz tej, zaczęła też ostatnio jeść MAC's, który jest nieco tańszy, a równie zdrowy. 
Czasami, gdy nie zdążę złożyć zamówienia na zooplus.pl, a zapasy się wyczerpują, kupuję jej Dolinę Noteci. Ona również ma w sobie dużo mięsa i jest dobra jakościowo. Karmy tych marek Fryzia wcina, aż jej się uszy trzęsą.

A, jeszcze jedno: Wcale nie musicie kupować karm typowo przeznaczonych dla kotów sterylizowanych/kastrowanych, jeśli dokładnie znacie skład Waszej dotychczasowej mokrej karmy, jest ona zdrowa, i wiecie, jak ją porcjować. Fryzia po zabiegu sterylizacji nadal wcina Catz Finefood trzy razy w ciągu dnia, w odpowiedniej porcji (nie zjada nawet całej puszki). I co? I Fryzia wcale drastycznie nie przytyła po sterylizacji, czego tak niektórzy właściciele mruczków bardzo się obawiają i posłusznie zmieniają karmę na nieznaną, byle "dla kotów sterylizowanych". 

Ona wręcz waży prawie tyle samo, ale nie zapominajmy, że rośnie (była sterylizowana w wieku 6 miesięcy). Teraz jest wyższa, ma już rok, więc i więcej waży. 
Ale nadal, gdy ją podnoszę, jest lekka!

Brak komentarzy:

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego pisania, dziękuję ♥

Obsługiwane przez usługę Blogger.