Kundelki i dachowce "super-rasami"?

26.10.18

Kundle i dachowce zdrowsze od psów i kotów z hodowli? – analiza, wyjaśnienie.

Istnieje bardzo powszechne przekonanie, że kundle pod względem zdrowotnym są „psią super-rasą”, podobnie jak dachowce kocią. Przypisuje się im wielką odporność, rzadsze wizyty u weterynarza… . 
Jak to w końcu jest?



Wiadomo, że psy, których geny pochodzą od spokrewnionych ze sobą osobników, są narażone na poważne schorzenia. Tuż po usłyszeniu tego faktu większość osób zacznie obwiniać hodowle.
W hodowlach bywa różnie. Niektórzy stosują chów wsobny, czyli kojarzą ze sobą osobniki blisko spokrewnione, by utrwalić konkretną, wybitną cechę zwierzęcia. Jednak większość rozsądnych hodowców tego unika. Mowa tu o hodowcach prawdziwego zdarzenia, z legalnych hodowli.
Nie można więc mówić o wszystkich hodowlach, że „tam to każdy z każdym”. Rodowody, które dostajemy po kupnie rasowego psa lub kota, powinny tego dowieść. To w nich rozpisane są wcześniejsze pokolenia naszego pupila. Sprawdzajmy je.
Zresztą, skoro już ktoś raczy tak kogoś osądzać, to przypominam, że również wśród innych gatunków zwierząt pojawia się odległe pokrewieństwo. A w przypadku zagrożonych gatunków? Jak myślicie…?

To teraz kundelki. Wiele kundelków mieszka na wsi, nie są wykastrowane, puszczane są luzem, chodzą po niebezpiecznych, ruchliwych ulicach, zaglądają do sąsiadów, napotykają inne psy i właściwie (niestety) wielu ludzi wciąż pozwala im żyć, jak im się tylko podoba (choć kwestia, czy im się faktycznie tak podoba, jest tu sporna, ale o tym w innym poście…). 
To samo tyczy się dachowców. 
Sytuacja tej grupy jest więc jeszcze mniej kontrolowana niż sytuacja psów i kotów hodowlanych.

W obydwu przypadkach zasadniczym powodem jest działanie/brak działania człowieka.
Jest to również odpowiedź na pytanie: dlaczego psy i koty z hodowli częściej chorują?

Hodowcy skupiają się na tym, by wykreować psa/kota idealnego do życia z człowiekiem, a więc musi on mieć pożądane cechy, musi się też podobać potencjalnemu klientowi. Nie promuje się tu silnych genów przetrwania, tylko pilnuje się, by te geny były czyste i by wystąpiły konkretne cechy zewnętrzne.

Jednak wraz z genami przekazywane są choroby genetyczne – dlatego zdarza się, że czytając w Internecie czy w książce o danej rasie, widzimy obok rubryczkę z potencjalnymi chorobami charakterystycznymi dla tej rasy. Przykładowo: u rasy psa Border Collie stwierdzono częste występowanie chorób oczu, zaś u kota perskiego występuje genetyczna skłonność do kardiomiopatii przerostowej (pogrubienia ściany mięśnia sercowego).

Wspomnę też o rasach wykreowanych przez człowieka, które przez swoją niestandardową budowę ciała mają problemy zdrowotne. 

Na przykład rasy brachycefaliczne, czyli psy z bardzo krótką kufą (np. Buldog francuski), często mające bardzo poważne problemy oddechowe. Lekarze weterynarii protestują przeciwko takim modyfikacjom i wcale im się nie dziwię.

Buldog francuski

Psy miniaturowe też nie grzeszą wyjątkowym zdrowiem.

Yorkshire terrier miniaturka

Kundelki i dachowce są wolne od takich problemów, choć zdarza się, że pochodzą od takich ras. Jednak, póki co, zestawiłam je jedynie z rasami, które mają tendencje genetyczne do danych chorób. Istnieje mnóstwo zdrowych ras kotów i psów. Na przykład, American Curl to kot z niezwykle wywiniętymi uszami, a wcale nie ma z nimi problemu :). Uchodzi za zdrową rasę.

Kundelki zwykle rodzą się w srogich warunkach, więc naturalnym jest, że zwykle przeżywają te najsilniejsze. 

Ponadto, nie oszukujmy się, wiele kundelków jest trzymanych w budach, nie w domu, w którym łatwo jest zauważyć, jeśli psu coś dolega.
Dachowce też wypuszcza się z domu częściej, niż koty rasowe.
Dlatego, po prostu, ludzie często nie zauważają, jeśli tym czworonogom coś dolega i niesłusznie myślą, iż ich zwierzęta są naprawdę silne. KAŻDY pies/kot potrzebuje opieki, regularnych szczepień i zainteresowania ze strony właściciela.

Z drugiej strony, psa/kota rasowego, jak ktoś już kupił za kilka tysięcy to często trzyma go w domu, ponieważ po pierwsze: na zewnątrz ktoś może go ukraść, po drugie: o takie zwierzę ludzie chętniej dbają, bo wydali na nie w końcu niemałe pieniądze. Zwierzę jest więc zadbane, regularnie szczepione, odrobaczane, karmione wysokiej jakości karmą - ma zatem spore szanse na bycie zdrowym.

Właściciele rasowych psów i kotów są również bardziej wrażliwi na jakiekolwiek symptomy, więc często chodzą do gabinetu weterynaryjnego. Stąd może się też wywodzić ta podobno „wysoka frekwencja”. 

Dlatego rasowce wcale nie muszą uchodzić za te „chorowite”.Tak naprawdę zachorować mogą i rasowce i nierasowce.


Mój wniosek jest taki, że kundelki i dachowce wcale nie są takie najzdrowsze. U rasowców też różnie to bywa. A wiecie, dlaczego? Bo wszystko zależy od tego, jakiego mają właściciela. To człowiek ma największy wpływ na długość i jakość życia jego zwierzęcia. Przecież zarówno psy/koty rasowe, jak i kundelki/dachowce są narażone na choroby genetyczne i zakaźne. I tu już od nas zależy, czy do nich dopuścimy.

Profilaktyka weterynaryjna, prawidłowa opieka, prawidłowa dieta i DUŻO zainteresowania względem psa/kota – tak powinno to wyglądać, niezależnie od tego, jakiego psa lub/i kota mamy.
Według mnie kundelkom i dachowcom tego brakowało, więc były skazane na radzenie sobie we własnym zakresie, dlatego są tak „silne”. Tak naprawdę potrzebują jednak ludzkiej pomocy, miłości, zaangażowania.

Nie skreślajmy ani tych rasowych, ani tych nierasowych czworonogów. Kochajmy je wszystkie i dbajmy o nie, bo to nasi przyjaciele :).




A, jeszcze jedno. 

Oczywiście, że kundelki i dachowce to super-rasy :) Pod tym względem, że przygarnięty ze schroniska/fundacji zwierz będzie Wam wdzięczny do końca swego życia i będzie Was bardzo miłował. Są super-rasą pod tym względem, że w codziennym życiu nie są w niczym gorsze. Będą takim samym przyjacielem, jak te rasowe zwierzęta. Bo one wszystkie są kochanymi pupilami, ale kundelki oraz dachowce zasługują na więcej uwagi, jeśli pomyślimy o tych bidach, które czekają na ciepły dom.

2 komentarze:

  1. Dodajmy jeszcze, że chów wsobny i związane z nim wady to norma u dachowców żyjących w grupach. Koty nie odchodzą ze stada po osiągnięciu dojrzałości płciowej i niestety bardzo często prowadzi to do różnych problemów.

    Mój przygarniety dachowiec przeszedl wszystkie warianty problemów z pęcherzem a do tego ma alergie pokarmowe "na wszystko". Mieliśmy tymczasa, który przed ukończeniem roku stracił wszystkie zęby. I kolejnego, który miał nieleczaca i odnawiajaca się przetoke.

    Szczerze mówiąc mam trochę wrażenie, że to mit z tym, że dachowe są zdrowsze. Moja tesciowa też tak twierdzi, bo u nich na wsi same dachowce biegają i nigdy nic im nie jest. Ale za to zdziwiła się, że nasz ma już 5 lat - to niedługo umrze, prawda? Przecież koty tyle nie żyją...

    Ti tak jak z teoria, że kundel będzie wierniejszy od rasowego psa. Miałam dwa rasowe psy, które były przecudowne i niesamowicie wierne. Mam też w rodzinie świetnego kundelka że schronu, który zwiewa przez płot i olewa właścicieli, którzy podejrzewaja, że przehandlowalby ich za dobrą kiełbasę ;) Generalizowanie w żadną stronę nie jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszasz bardzo ważne kwestie, dziękuję, że zwróciłaś na nie uwagę. Oczywiście, że to mit. Właśnie o to tutaj chodzi, a reakcja Twojej teściowej to potwierdziła. Po prostu wydaje mi się, że koty na wsi są zdrowsze tylko wg mniemania ich właścicieli, którzy najzwyczajniej w świecie rzadko zwracają uwagę na zdrowie kota. Bo na wsi NIEKTÓRZY ludzie mają inne obowiązki, inny tryb życia, inne podejście (które się oczywiście na szczęście zmienia na lepsze, ale nadal są tacy, którzy myślą, że kot to tylko do łapania myszy i sam sobie we wszystkim poradzi).
      A ja na przykład właśnie zaniepokoiłam się, bo moja kotka kichnęła cztery razy ;).

      Tak, generalizowanie nie jest dobre. Nie ma czegoś takiego, jak większa wierność kundelka. Każde zwierzę może nawiązać z właścicielem niezwykłą więź. Ja mam taką więź ze swoją Fyzią, a z dachowcem mojej mamy aż tak nie było. To po prostu ludzkie wymysły, że jak uratujesz psa/kota ze schroniska, to będzie Ci wdzięczny i wierny do końca życia, takie rzeczy się mówi, by zachęcić do adopcji, ale wiadomo, że to zwierzę nie musi być cudne, nie musi chodzić ciągle za nogą i wiecznie "klęczeć" w podziękowaniach za to, że dało mu się dach nad głową.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego pisania, dziękuję ♥

Obsługiwane przez usługę Blogger.