Karma sucha CAT7 – test

Coyote Carnivore Nutrition to marka, która zrobiła coś, czego wielu innym się nie chciało – stworzyła linię produktów Coyote Pet Food, biorąc pod uwagę przede wszystkim zdrowie naszych zwierzęcych przyjaciół. Bez wahania Kot Warszawski postanowił więc przetestować suchą karmę, zwaną CAT7.



Po pierwsze, pamiętajmy, że karma sucha nie powinna stanowić podstawy żywieniowej naszych kotów, m.in. dlatego, że odwadnia i jest to wciąż najbardziej przetworzony produkt. 

Karmę suchą można podawać kotom (nie zabije ich) od czasu do czasu. Wiem, że szczególnie zbawienna jest w momencie, gdy musimy na dłużej wyjść z domu, a nie chcemy kota głodzić. Karma sucha bywa też formą przysmaków w trakcie zabawy lub kocich treningów :).

Po drugie skład. Czyli to, co najważniejsze.



Moje wyliczenia:
Węglowodany: 10,3% (zgadza się)
Białko w suchej masie: 50,5%


Od razu powiem, że podoba mi się opakowanie (nie jest plastikowe) i czytelność składu. Jest on przejrzysty, wszystko zostało wyszczególnione, każda ilość każdego składnika. Producent nie stara się niczego ukryć pod małym druczkiem. Za gwiazdką „kryją się” natomiast bardzo słuszne uwagi:
Wszystkie koty są różne i wytyczne powinny być dostosowane, aby uwzględnić rasę, wiek, temperament i poziom aktywności poszczególnych kotów. Zmieniając pokarm wprowadzaj stopniowo przez okres dwóch tygodni. Zawsze upewniaj się, że dostępna jest świeża, czysta woda.
500g karmy kosztuje w tej chwili na stronie producenta 29 zł. Nie jest to cena niska, ale umiarkowana. W końcu płacimy za produkt z wyższej półki. Warto zauważyć, że jest to cena za 500g, a nie 400, jak w przypadku wielu innych karm :).


Plusy i ich omówienie

Źródłem białka w karmie CAT7 jest połączenie świeżego i suszonego mięsa i tego mięsa jest całkiem sporo. Producenci nie bawią się w chowanego, szczerze opisali w nawiasach, ile konkretnie jest mięsa suszonego, a ile tego przygotowanego na świeżo. Tak właściwie to mamy tu istną mieszankę mięs: kurczak, indyk, kaczka, łosoś, królik, jagnięcina, wołowina. Czyli w zasadzie mamy tu wszystkie powszechnie znane źródła białka w karmach dla kotów. Brak produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego… hurra!

Karma jest całkowicie pozbawiona zbóż. Jest tylko wzmianka o tym, że w skrajnych przypadkach mogą wystąpić śladowe ilości zbóż, ponieważ karma jest produkowana w fabryce, w której używano zbóż.

Bataty i ziemniaki to dobry zamiennik dla niepotrzebnych zbóż, kukurydzy czy mączek.

W karmie występuje wystarczająca ilość tauryny (choć mogło jej być więcej) zaś węglowodanów mamy zaskakująco mało, w porównaniu do znanych mi, słabszych jakościowo suchych karm (tylko 10,3%). Wow! Tak właściwie to tutaj muszę przyznać dużego plusa za ilość i w ogóle za jej podanie, bo nie na wszystkich opakowaniach karm doszukamy się jakiejkolwiek informacji o ilości węglowodanów! A jeśli jest ich zbyt dużo, czyli znacznie przekraczają normę, jaką jest 15%, to przecież przyczyniają się do otyłości i wielu innych chorób. Nie mówiąc już o kotach chorych na cukrzycę – u nich węglowodany w pokarmie nie powinny stanowić więcej niż 10%.

Cieszy mnie również obecność kwasów Omega-3 i Omega-6 pochodzących z łososia, są one bardzo ważne w diecie kota.

W tej karmie nie znajdziecie sztucznych konserwantów, barwników, aromatów i słodzików. Producent zapewnia, że smak i zapach pochodzą wyłącznie z naturalnych składników.

Minusy

Chyba najpoważniejszym minusem jest tutaj stosunek wapnia do fosforu, jest wyższy od zalecanego (czyli od ok. 1,15). Przydałaby się nieco większa ilość tauryny (ale obecna jest wystarczająca). Pragnę też zauważyć, że taka mięsna mieszanka nie każdemu kotu może podejść, szczególnie w przypadku smaku łososia lub królika (koty z mojego otoczenia nie przepadają za nimi).


Podsumowanie

Uważam, że karma CAT7, która jest względnie nowa na rynku, w pełni zasługuje na miano jednej z najlepszych karm suchych dla kota. A jeśli weźmiemy pod uwagę niską ilość węglowodanów, ta karma niemal wygrywa. Ponadto, jest bardzo naturalna, stworzona z zauważalną dbałością o kocie zdrowie, wprowadza pewnego rodzaju wyzwanie dla innych marek. Zdaje się wołać: „Hej, da się? Da się!”.

Spieszę więc do wpisu o dobrych suchych karmach by uaktualnić listę, a marce Coyote Carnivore Nutrition serdecznie dziękuję za umożliwienie przetestowania karmy :).



Karmę wprowadzaliśmy stopniowo, jak robi się to zawsze w przypadku kotów (i jak poinstruowano na opakowaniu). Na początku Fryzia nie była przekonana do tej nowości, potrafiła precyzyjnie omijać nowe „kuleczki”, wybierając głównie te ze starej karmy. Myślę, że powodem był inny smak (mieszanka mięs, podczas gdy stara karma składała się jedynie z drobiu) oraz wielkość krokietów. Są całkiem duże!

Po dłuższym czasie (bo suchej karmy nie podajemy codziennie) kotka w miarę przekonała się do CAT7. Może nie rzuca się na nią, ale gdy już zacznie jeść, to zjada prawie wszystko (porcja jest oczywiście o wiele mniejsza, niż na zdjęciu prezentującym karmę ;)).

Kot Warszawski to taki „dobry ziomek”, który się dzieli. Karmy CAT7 miała zaszczyt spróbować również Kicia.

Okazało się, że kotce mojej mamy karma nawet bardziej przypadła do gustu. Już pierwszego dnia od razu przystąpiła do jedzenia, nawet nie próbowała niczego omijać, by wybierać tylko kawałeczki starej karmy. Jak widać, każdy kot jest inny i możliwe, że to z Kicią CAT7 zostanie na dłużej :).




6 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa czy mojemu kotkowi posmakowałaby karma zaprezentowanej marki :)
    Co jak co, ale czworonogi są niezwykle wybredne :D Raz nie było w sklepie jego ulubionej karmy; do czasu kiedy nie uzupełniłam braków chodził taki osowiały... aż żal było patrzeć.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bo to taka kocia "tragedia" była ;D. Odnośnie karmy, warto wypróbować, ale jako, że jest sucha, to nie przesadzać ;).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Może i ja podrzucę moim kocim przyjaciołom tę karmę, bo z tego co piszesz zapowiada się dla nich smakowicie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy im posmakowała :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Kociarze wiedzą, że kot przynajmniej raz dziennie musi zjeść mokrą karmę. Ja kiedyś miałam kota, więc też wiem. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien ją jeść przez cały dzień :). A karmę suchą, jeśli jest to możliwe, bardzo rzadko.

      Usuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego pisania, dziękuję ♥

Obsługiwane przez usługę Blogger.