Moda na kocie kawiarnie

27.11.18

Krok w stronę pomocy i szerzenia empatii wobec zwierząt


     Zauważyłam, że w Polsce pojawia się coraz więcej kawiarni, w których przy ciastku i kawie możemy popatrzeć na piękne, mruczące stworzenia. Mają one zazwyczaj bardzo dobre warunki, mnóstwo półek na ścianach, drapaków, legowisk i zabawek. Mieszkając w takich kawiarniach, zwiększają swoje szanse na adopcję.

Jest im na pewno łatwiej znaleźć dom niż kotom ze schronisk i fundacji, bo ludzie zawsze będą chodzić do kawiarni. Weźmy taką Miau Cafe – pierwszą kocią kawiarnię w Warszawie. Stolica liczy niemal dwa miliony mieszkańców, kawiarnia mieści się na Mokotowie (największej dzielnicy pod względem ludności), więc dzień w dzień pojawia się tam mnóstwo klientów.

Miau Cafe w Warszawie

Co na to koty? 

Nie przejmują się. Nie stresują, nie uciekają, nie chowają po kątach. Nie, gdy wejdziecie do Miau Cafe, koty są już tak przyzwyczajone do obecności człowieka, że tylko wyjrzą na was jednym okiem, po czym powrócą do tego, czym przed chwilą były wielce zajęte. Chętnie się pobawią, ale przez większość czasu po prostu się gdzieś wylegują – jak to koty, ale uwaga! Jak to koty, które mają ciepły dom. Tak właśnie zachowują się mruczki z Miau Cafe. Kawiarnia zapewniła im taki azyl, że niczym się już nie martwią. To jest świetne. Naprawdę.

Gdy wchodzę do kociarni w Fundacji Jokot, która stwarza kotom naprawdę dobre warunki, wszystkie koty biegną do mnie, przeciskają się między sobą, by tylko zostać pogłaskanym. Lgną do człowieka, brakuje im kontaktu i czułości. Chcą zwrócić na siebie uwagę, pragną, by człowiek, który właśnie przyszedł, wziął je na ręce i zabrał do nowego domu.

W kociej kawiarni aż tak to nie wygląda. Owszem, te koty też czekają na adopcję, ale mają tyle wolnej przestrzeni (w tym spokojniejszy, oddzielny pokój z kuwetami), tyle opieki i uwagi, że mogą sobie pozwolić na spokojne czekanie. Mają poczucie bezpieczeństwa. Są regularnie karmione, głaskane, czasem nawet rozpieszczane, więc nie mają powodu do obaw. Mało tego, te koty codziennie podlegają procesowi socjalizacji i nie dziczeją.
Stają się rozkosznymi pieszczochami :).

Możnaby pomyśleć, że ten kot jednak ma jakieś uwagi, ale spokojnie - to po prostu Carina ;).
Piękny i tajemniczy Maine Coon, nie taki groźny, na jakiego wygląda.

W Miau Cafe, która powstała w 2016 roku, byłam, póki co, dwa razy (w tym raz na wykładzie zoopsycholog Antoniny Kondrasiuk) i siedziało mi się tam bardzo przyjemnie.
Cisza, spokój, domowa atmosfera, mruczenie i dotyk kociego futra sprawiają, że zapomina się o chłodnym, deszczowym dniu za oknem. Kawiarnia sama w sobie jest bardzo ładna, wszystko zostało w niej rozmieszczone z namysłem. Bardzo smakuje mi tamtejszy sernik, a personel jest przesympatyczny :).

Odwiedziłam również Kocią Ferajnę w Bydgoszczy i byłam w niej świadkiem adopcji, co jeszcze bardziej poprawiło mi humor. Fajne miejsce z drapakami pośrodku pomieszczenia, co świadczy o tym, kogo stawiają na pierwszym miejscu ;).
Bo właśnie tak powinno być, w kociej kawiarni najważniejsze są koty!

Dlatego każda kocia kawiarnia ma prawo mieć swój mały regulamin, dla dobra mruczków :).

Osobiście pochwalam takie inicjatywy (pod warunkiem, że ludziom nie jest obojętny koci dobrostan) i cieszę się, że kocie kawiarnie są coraz bardziej modne w Polsce. Wielki kciuk w górę dla pomysłodawców i dla tych, którzy ten pomysł teraz realizują.


A osobiście nie mogę doczekać się dnia, w którym ujrzę kocią kawiarnię w Płocku – moim rodzinnym mieście.

Gdzie jeszcze istnieją kocie kawiarnie?

W Krakowie są nawet dwie, noszące tę samą nazwę Kocia Kawiarnia Kociarnia. Pierwsza powstała w 2015 roku i nosi miano pierwszej kociej kawiarni w Polsce. Podobno zyskała ogromną popularność tuż po otwarciu. Do tej pory nie wiem, jakim cudem umknęło mi to miejsce, muszę nadrobić :).

Jest też Mrau Cafe w Lublinie, druga z kolei kocia kawiarnia w Polsce, którą założono pod koniec 2015 roku. Cieszy się równie częstymi wizytami, co inne kawiarnie i w głowie się nie mieści, że kiedyś omal jej nie zamknięto.

Słyszałam, że również Trójmiasto lubi koty. W Gdyni powstał bardzo ładny lokal Biały Kot, w którym można wypić kawę i przygarnąć mruczka, a po nim również Gdańsk „otworzył” Kotka Cafe. Obydwie kawiarnie wyglądają bardzo przytulnie i estetycznie na zdjęciach, a ciasta kuszą… oj kuszą ;).

We Wrocławiu funkcjonuje przytulna Kot Cafe, nie byłam, ale zamierzam być, bo od lat planuję zwiedzenie tego pięknego miasta :).

W Katowicach w 2017 roku powstał Koci Zaułek. Niestety, został zamknięty na stałe. Właściciele nie dogadali się z zarządcą budynku. Szkoda, że nie powstała żadna nowa kocia kawiarnia.

Jest też nowa kawiarnia Olsztyn Kocha Koty, którą otwarto w styczniu 2018 roku. Już w pierwszym tygodniu jej funkcjonowania koty zostały odwiedzone przez setki osób :). Obecnie mieszka tam sześć kotów. Na początku było osiem, lecz dwa niemal od razu zostały adoptowane przez jedną z klientek kawiarni. Miejsce prowadzone jest przez wolontariuszy, a dochód przekazywany jest na wsparcie kotów bezdomnych. Brawo!

Oprócz tej, w Olsztynie znajduje się jeszcze Kici Caffe. Na odludziu, w starym budynku, sfinansowana przez olsztyński budżet obywatelski. Nie jest to jednak taka kawiarnia, jak powyższe i trochę jej brakuje do ideału… . Byłam w niej, gdy niedawno powstała. Kawiarnia była nieczynna, ale można było zajrzeć do małego pokoiku z kotami (bo kawiarnia czynna jest tylko w piątki, soboty i niedziele). Miłym zaskoczeniem była gratisowa kawa w ramach rekompensaty dla nas. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, co najbardziej przeszkadza mieszkańcom pokochanego przeze mnie Olsztyna:
To, w jakim trybie lokal funkcjonuje od początku nie podobało się wielu olsztynianom. W tym stowarzyszeniu, które było jego pomysłodawcą. Chodzi m.in. o to, że koty nie mieszkają w kawiarni, tylko są tam dowożone. – źródło: olsztyn.wm.pl

Dowożone ze schroniska dla zwierząt, a tak częste podróże mogą bardzo stresować koty. Jest to też problematyczne dla ludzi, zresztą samo paliwo sporo kosztuje.

Warto jednak wspomnieć, że te koty pochodzą z ze schroniska dla zwierząt w Olsztynie, w którym byłam i które do tej pory utrzymuje się w moim rankingu schronisk na pierwszym miejscu!

Nie należy skreślać Kici Caffe. Choć radzę niektórym pracującym tam ludziom mieć nieco więcej empatii również wobec ludzi ;).


A Wy byliście w którejś z wymienionych kawiarni? :)

16 komentarzy:

  1. ja chce iść do takiej kawiarni;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, uśmiech sam pojawia się tam na twarzy ;D

      Usuń
    2. i mruczy się pewnie też samemu:D

      Usuń
  2. Kocham koty - sama też mam rudaska :) fajne są takie kawiarnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rude koty zawsze wzbudzały moją sympatię :) Tak sobie pomyślałam, że jakbym miała mieć drugiego kota, to chętnie właśnie rudego (jeśli polubimy się z wzajemnością).

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. :( Szkoda, ale może kiedyś będzie! Ja sama byłam w szoku, że te kawiarnie pojawiły się już w tylu miastach :)

      Usuń
  4. Ja osobiscie nie mialam okazji byc w kociej kawiarni, ale jak bede w Krakowie to sie chetnie wybiore. Miaszkam za granica i tutaj w wiekszosci do restaruacji, sklepów ( procz spozywczych) mozesz wejsc z psem, mysle, że gdyby ktos przyszedl z kotem tez nikt by go nie wyrzucil. Bylam raz tez w piekarni, w ktorej stalym bywalcem byl gruby rudy kot, niczyj. Przychodzil i zasiadal na krzesle u kogos kogo sobie upatrzyl, najczesciej przy ludziach samotnie jedzecych sniadanie. To urocze bardzo podoba mi sie ta inicjatywa. Tak samo jak do sklepu mozesz wejsc w rolkach, z lodem, jedzeniem itp. A w sklepie spozywczym jesli cos stluczesz, nie jestes obciazony za to pienieznie.

    Bardzo fajny blog. Zostawiam obs, ze wzgledu na mojego kota i psa (i sfiksowana do nich milosc) chetnie sie tu czegos dowiem i naucze. Wzamian zapraszam do siebie, dopiero zaczynam
    https://strzalwforresta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tę historię, wywołała uśmiech :). Czuję się zatem zobowiązana pisać dalej, im więcej mam takich czytelników, tym więcej motywacji! ;)

      Usuń
  5. Nie byłam w takim miejscu, ale uwielbiam zwierzęta, więc pewnie świetnie bym się czuła w takiej kawiarni. Widzę, że jest też w moim mieście :) Tak poza tematem, to zdecydowanie polecam wybrać się do Wro. Warto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ciągle ktoś poleca mi Wrocław i chyba faktycznie w końcu się tam wybiorę, może nawet wiosną :)

      Usuń
  6. Nigdy nie byłam w żadnej kociej kawiarni. Żadne z tych miast mi nie podpasowało z lokalizacją ;) Ale zapisuję sobie wizytę na listę rzeczy do zrobienia w 2019 :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super sprawa dla wszystkich kociarzy! 🐱

    OdpowiedzUsuń
  8. o proszę, super! zawsze chodziłam do Etnocafe w Warszawie, ale będzie miłą odmianą odwiedzić taką kawiarnię. Uwielbiam koty, myślę, że to genialny pomysł

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego pisania, dziękuję ♥

Obsługiwane przez usługę Blogger.